A tak wgl to SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU :D i z tej okazji, macie imaginy, który nie ma nic wspólnego z nowym rokiem...
Przyjaźnię się z Conorem w sumie od małego. Razem
wychowywaliśmy się na jednym osiedlu w Brighton. Nasi rodzice również się
przyjaźnili, tata Conora i mój tata założyli wspólną firmę, a nasze mamy były
najlepszymi przyjaciółkami, więc od małego każdą wspólną chwilę spędzaliście
razem.
Jednak gdy byłam w podstawówce, a dokładniej w
ostatniej klasie podstawówki, firma naszych rodziców stała się coraz większa i
mój tata, jako, że pochodzi z Polski postanowił przeprowadzić się właśnie tam i
w Warszawie założyć jeden z oddziałów właśnie tej firmy. Mówiąc szczerze, nie
ucieszyłam się na wieść o przeprowadzce, przecież Conor był dla mnie jak brat,
zawsze chodziliśmy do jednej klasy, każdą chwilę spędzaliśmy razem każdą
chwilę, te złe i te dobre, a tam niestety miało go nie być.
W wakacje przeprowadziliśmy się do Polski, miałam tam
chodzić do gimnazjum, język niby znałam ze względu na babcie, no ale nie był on
jakiś perfekcyjny, a miałam chodzić do szkoły, w której mówią po polsku. Bałam
się tego, jednak dawałam sobie nawet nieźle radę. Jedynym problemem było to, że
sama nie umiałam się obronić, bo zawsze robił to za mnie Conor, on mnie bronił
jak swój największy skarb! A teraz musiałam robić to sama. No, ale w końcu
znalazłam sobie przyjaciół i jakoś zadomowiłam się tutaj.
Pewnego dnia, gdy wróciłam do domu zastałam mamę
zapłakaną. Gdy tylko mnie zauważyła wymusiła uśmiech na swojej twarzy i chciała
powstrzymać łzy, jednak jej się to nie udało, tylko wybuchnęła jeszcze większym
płaczem.
-Mamo, co się stało?- zapytałam troskliwie.
-Tata… Tata chce się ze mną rozwieść… Znalazł sobie
kogoś innego…- mówiła przez łzy.
-Jak on mógł!? Nigdy mu tego nie wybaczę!
-Ale córeczko, to nie znaczy, że on cię nie kocha, to
się nigdy nie zmieni, bo on cię naprawdę mocno kocha!
-No chyba nie…- również zaczęłam płakać. Rzeczywiście,
ojca ostatnio rzadko można było spotkać w domu. Ciągle był na jakiś
spotkaniach, wyjazdach służbowych… A gdy był już w domu, to albo spał, albo
kłócił się z mamą…
-Jesteś już duża i musisz to zrozumieć… Tata chciał się
z tobą spotkać jeszcze dzisiaj i porozmawiać z tobą o czymś.
-Co? Nigdzie z nim nie idę.
-Proszę, idź…
-Ale…- mama zrobiła to swoją minę.- No dobra, ale robię
to tylko dlatego, że mnie o to prosisz…- mama uśmiechnęła się.- No to o której
i gdzie to spotkanie?
-W kawiani obok naszego bloku o 18.
Do 18 miałam jeszcze pół godziny, poszłam zmyć
rozmazany makijaż i zrobić drugi, w końcu mimo wszystko musiałaś jakoś
wyglądać. Później wyszłam do tej kawiarni.
Gdy tylko weszłam do środka, na stoliku, przy którym
zawsze jadaliśmy siedział mój ojciec. Usiadłam, nic się nie odzywając.
-Cześć.- nadal cisza z mojej strony.- Mama ci już
powiedziała?- dalej nie miałam zamiaru się do niego odzywać. Specjalnie
zaprosił mnie tu, bo wie, że tu może być bezpieczny i nie wybuchnę ani płaczem
ani krzykiem, bo przychodzą tu sami znajomi ludzie, a na pewno nie chciałam
narobić sobie wstydu. – Nie masz zamiaru się do mnie odzywać?- w końcu kiwnęłam
tylko głową, a on nadal kontynuował swój monolog.- (…) słuchaj, jesteś już
dorosła, w końcu masz te 18 lat i chyba rozumiesz, że jeżeli dwójka ludzi się
już nie kocha tak jak kiedyś, to tylko się męczy… Sama widziałaś jaka napięta
atmosfera była w domu, ciągle kłótnie…
-Tsa… Ciebie w ogóle w domu nie było! A jak łaskawie
przeszedłeś już to się kłóciłeś z mamą! – zignorował to.
-Ale ciebie nadal kocham.
-Gdybyś mnie kochał to byś nie kazał mi rzucać
wszystkiego 6 lat temu, kazałeś zostawić Conora, ciocię i wujka, moich
przyjaciół, szkołę! I przyjechać tu… gdzie nikogo nie znałam, na pastwę losu…
Po co mnie i mamę tu ściągałeś, skoro chciałeś nas zostawić!? Aż tak bardzo nas
nie kochasz…?
-Skąd miałem wiedzieć, że to wszystko się tak potoczy?
-Człowieku! Od kąt tylko przyjechaliśmy do Polski
wszystko się zepsuło, nie rozumiesz? Wszystko!- wstałam od stolika i wyszłam z
kawiarni, pozostawiając go z tą myślą, w ogóle nie było mi go żal.
Wróciłam do domu, trzasnęłam drzwiami i zamknęłam się w
pokoju. Płakałam, miałam wielki żal do ojca.
Nagle zadzwonił telefon. Rzuciłaś nim, nie miałaś
ochoty z nikim gadać, tym bardziej, że myślałaś, że to twój ojciec.
Po kilku minutach twoja mama zapukała do drzwi.
-Wpuścisz mnie?
-Jasne, wchodź.
-Conor dzwoni.
-Eh…
-On chyba tak szybko nie odpuści…
-Daj mi ten telefon.- mama podała mi swoją komórkę i
zostawiła mnie samą.
-Halo?
-(T.I.)! Co się dzieje?! Czemu ty nie odbierasz ode
mnie!?
-Bo nie mam ochoty z nikim gadać…
-Co się stało? Czekaj… Ty płaczesz?
-Conor, proszę nie drąż tematu…
-Powiedz mi co się stało, bo wiesz do czego jestem
zdolny…
Ostatnim razem, gdy usłyszał, że płakałam i nie
chciałam powiedzieć o co mi chodzi, to nie myśląc długo wsiadł w pierwszy
lepszy samolot do Polski i przyleciał do mnie… On jest taki kochany…
-O Jezu… Tylko znów tu nie przyjeżdżaj, bo znów
będziemy mieli kłopoty. –To prawda, ostatni przyjazd chłopaka nie zakończył się
szczęśliwie. Conor, gdy dowiedział się, że chłopcy w szkole mi dokuczali,
poszedł do nich, no i to spotkanie zakończyło się niemałą przepychanką. W
rezultacie moja mama musiała odbierać go z komisariatu policji… Jednak ten mały
fakt zatailiśmy przed jego mamą.
-Hm.. Racja… więc powiesz co się stało?
-Tata nas zostawił i będzie rozwodzić się z mamą…
-O kur… Żartujesz chyba… Przecież wujek- tak Conor
mówił do niego wujek, a ja do jego rodziców też mówię ciocia i wujek, po prostu
spędzając ze sobą tyle czasu głupio było odzywać się do nich na pan/pani i tak
pozostało aż do dzisiaj.- Przecież wujek kochał ciebie i ciocię…
-Pamiętasz, mówiłam ci przecież, że ostatnio wcale nie
było go w domu… Znalazł sobie jakąś…
-Oj… Tak mi przykro... Na pewno nie chcesz, żebym
przyjechał?
-NIE!!!- roześmiałam się. Rozmowa z nim naprawdę dobrze
mi zrobiła.
I kilka dni później razem
z mamą byliśmy już na lotnisku czekając na samolot do Anglii. Z jednej strony,
nic cię tu nie trzymało, Polska tylko przypominała mi i mamie o tym, że tata
nas pozostawił. No, ale miałam tu szkołę, kilka przyjaciółek, no i co
najważniejsze miałaś pisać w tym roku maturę. No, ale cóż, to był dopiero
początek roku, a w angielskim zawsze czułaś się pewniej, a pyzatym zapewne
Conor pomoże ci nadrobić wszystkie zaległości, bo w Anglii uczniowie z mojego
wieku idą nieco innym poziomem… A z drugiej strony on zawsze marzyłaś by wrócić
do Anglii, do Brighton, do waszego malutkiego mieszkanka naprzeciwko Conora, no
i przede wszystkim cieszyłaś się jak głupia, że znów będziesz mogła spędzać
każdą chwilę z Conorem!
No to w sumie miał być tylko taki wstęp, no ale cóż,
rozpisałam się troszkę.:P
To jest świetny wstęp :D na rozpoczęcie 2014 roku :)
OdpowiedzUsuń